-A ty czego tu szukasz? – pytam kiedy widzę, że Zayn wchodzi
do mojego pokoju.
-Przyszedłem
cię odwiedzić. – odpowiada.
-Widzę,
że już zdążyłeś znudzić się towarzystwem Gabi i Klary.
-Zazdrosna.
– Unosi brew i uśmiecha się łobuzersko.
-Nie,
tylko wkurza mnie twoje zachowanie! Najpierw wszystko jest OK. Przychodzisz do
mnie, ale później jest przedstawienie. Przestajesz się w ogóle odzywać i na
dodatek siadasz z nimi w stołówce.
-Więc
chodzi ci też o to, że parę dni nie przyszedłem do ciebie?
-Między
innymi tak.
-Tęskniłaś.
– stwierdza, a na jego twarzy pojawia się jeszcze szerszy uśmiech.
-Nie,
to tylko… - zaczynam się plątać. – Takie przyzwyczajenie. Nic więcej.
-OK,
nie wierze ci, ale nie ważne. Jeszcze coś leży ci na sercu?
-W
końcu zdecyduj się z kim trzymasz z nimi, czy ze mną.
-Skarbie
ty serio jesteś zazdrosna.
-Nie
mów tak do mnie.
-Jak?
-Skarbie.
-Tak,
kochanie? – Widzę, że ma nadzwyczaj dobry humor.
-Powiedziałam
jak masz mnie nie nazywać!
-Wiesz
bardzo bym chciał, ale żyjemy w wolnym kraju i mogę do ciebie mówić jak chce.
-Ale co
jeśli uznam, że jest to obraźliwe? Wtedy byłoby to złamanie prawa.
-Widzę,
że jesteś nieźle poinformowana. – Podchodzi i mocno mnie przytula. Jestem tak
zaskoczona tym co robi, że przez chwilę w ogóle się nie ruszam. Dopiero później
obejmuję go w pasie i wdycham charakterystyczny zapach, który uwielbiam.
-Chyba
nigdy nie zrozumiem twojego zachowania. – szepcze wprost do jego szyi.
-To
świetnie.
-Właśnie
nie.
-Dlaczego?
– pyta.
-Bo
nienawidzę kiedy coś często mnie zaskakuję. Lubię mieć wszystko poukładane.
-Czasami
taka odskocznia jest dobra.
-No nie
wiem.
-Mam
coś żeby uczcić nasz występ.
-Od
kiedy to tak bardzo jesteś dumny z tego, że tam występowałeś?
-Odkąd…
Zresztą nieważne.
-Skoro
zacząłeś to teraz to dokończ.
-Odkąd
dzięki niemu zwróciłem na ciebie uwagę.
Zapada
cisza. Nie wiem co powiedzieć. Pierwszy raz Zayn nie patrzy prosto na mnie
tylko na podłogę na dodatek, albo mi się zdaję, albo serio jego policzki
troszkę się zaróżowiły.
-Zayn
kim my dla siebie jesteśmy? – pytam szeptem, bo boję się, że mój głos znów
zacznie nieznośnie drżeć.
-Nie
mam pojęcia. – Miałam nadzieję, że chociaż powie, że jesteśmy przyjaciółmi.
Znów
cisza, która rani moje uszy.
-No to
co takiego przyniosłeś.
Z
kieszeni wyciąga niedużą butelkę wódki.
-Aha,
to taki masz plan na dziś? Najpierw mnie upić, a później zawieźć do Gabi, żeby
mogła się na mnie wyżyć?
-Masz
tak bujną wyobraźnie, że mogłabyś książkę napisać.
-Ta
akurat.
Uśmiechamy
się do siebie i napięcie zostaje rozładowane. Siadamy na moim łóżku.
-Panie
mają pierwszeństwo. – Wyciąga w moją stronę butelkę. Na końcu języka mam
odmowę, ale stwierdzam, że parę łyków od razu mi nie zaszkodzi.
-Jaki
z ciebie dżentelmen. – mówię łapiąc butelkę.
-Wiadomo.
– odpowiada.
Niepewnie
odkręcam butelkę. Wącham substancję co doprowadza chłopaka do śmiechu. W końcu
biorę pierwszy łyk. Krzywię się przy tym niemiłosiernie. Przez chwilę boję się,
że wszystko wypluję na Malika. Na szczęście po wielkim trudzie połykam
wszystko.
-Boże!
Jak ludzie mogą to pić! To jest ohydne.
-Daj mi
to cieniasie. –Bierze ode mnie butelkę, a ja z zachwytem patrzę jak upija
trochę cieczy w ogóle nie krzywiąc się. Od razu widać, że ma wprawię.
-Przepraszam
bardzo. Nie jestem cieniasem. Po prostu w przeciwieństwie do ciebie nie jestem
alkoholiczką.
-Oh jak
miło. Może wyleczysz mnie z tego pani psycholog.
-Skąd
wiedziałeś?
-Jakbyś
zapomniała to przypominam ci, że twój, to znaczy nasz ukochany nauczyciel
przeczytał fragment twojego opowiadania.
-Pamiętam,
ale nie mogę uwierzyć w to, że nadal o tym pamiętasz.
-Uuuu
widzę, że ktoś mnie nie docenia. – Uśmiecha się do mnie, a ja jestem pewna, że
gdybym nie siedziała to na pewno nogi odmówiłyby mi posłuszeństwa. Znów podaję
mi butelkę. Z całych sił staram się nie skrzywić, ale oczywiście nie udaję mi się
to. – Znów to robisz.
-Przecież
wiem. Nie potrafię inaczej. Ajjj to jest takie niedobre. Nie będę więcej tego
piła.
-Musisz.
Inaczej nie upijesz się i nie będę mógł zabrać cię do Gabi. – Obydwoje
wybuchamy śmiechem.
-O nie
tak łatwo nie dasz sobie ze mną radę. Koniec picia.
-Mogę
cię o coś zapytać? – Od razu poważnieje.
-OK.
-Jak to
się stało, że już nie przyjaźnisz się z Gabi.
-Jeśli
powiesz, że przecież z niej taka miła dziewczyna, to chyba tu padnę.
-Nie,
nie powiem tego. – Znów się uśmiecha. – Dlaczego?
-Po
prostu kiedyś byłam bardziej lubiana od niej. Nie to, że jakoś się chwalę, ale
ona zawsze była trochę wredna i tym ludzi zrażała w przeciwieństwie do mnie.
Nigdy nie mówiłam niczego co by kogoś zraniło.
-Dla
mnie co chwila jesteś wredna.
-To się
nie liczy.
-Bardzo
śmieszne. Kontynuuj.
-Jej
się to nie spodobało. Nawet nie zauważyłam kiedy, ale zamiast przyjaciółki
stała się moim wrogiem. Oczywiście za moim plecami robiła wszystko żeby mnie
oczernić. Od zawsze byłam nieśmiała, dlatego kiedy ludzie zaczęli ode mnie
odchodzić nie wiedziałam co robić. Nie byłam w stanie zapytać prosto z mostu o
co chodzi. Pomyślałam, że to ze mną jest coś nie tak, że odstraszam ludzi swoim
wyglądem i cechami charakteru. Poddałam się i uczepiłam Gabi oraz Klary sądząc,
że to jedyne osoby, które będą przy mnie. Niestety dopiero teraz los mi
sprzyjał i w końcu mogłam się od nich uwolnić. Powoli niszczyły mnie
psychicznie. – Czuję jak do moich oczu napływają łzy. Zayn wyciąga swoją dłoń w
moją stronę i delikatnym ruchem wyciera przezroczystą ciecz.
-Nie
martw się. To już minęło. – szepcze mając na celu uspokojenie mnie.
-Tak
wiem, ale w mojej głowie to pozostanie już na zawszę.
-Postaram
się to choć trochę wymazać.
-Siedząc
z nią w stołówce? – pytam.
-Naprawdę
aż tak to cię ugryzło. Przecież niedawno sama mówiłaś o tym, żebym do nich
wracał, bo robię za duże zamieszanie.
-Może
zmieniłam zdanie?
-To
jeszcze się nad tym zastanawiasz, czy na pewno?
-Na
pewno. – stwierdzam i zapominając o moim wcześniejszym postanowieniu znów biorę
od niego butelkę. – Kto wymyślił to świństwo! – Słyszę śmiech Zayna. – Ta śmiej
się, śmiej. Ja tylko chcę pomóc ci w twojej misji.
-Nie
wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale mówisz coraz mniej wyraźnie.
-Jusz
myszlisz, ze jesztem pijana! – Słysząc to, że rzeczywiście zaczynam bełkotać
wybucham gromkim śmiechem. Nie mogę się opanować do tego stopnia, że z moich
oczu zaczynają lecieć łzy. Dopiero po paru dobrych minutach przestaję tarzać
się po łóżku i siadam po turecku. Spoglądam na chłopaka i widzę, że już od
dawna się nie śmieje. Jest tak poważny jakby dopiero co wrócił z pogrzebu. – A
tobie co. – Nie wiem jakim cudem wypowiadam to w miarę wyraźnie. Widzę jak bez
słowa odkłada butelkę, a już po chwili jego ciało zaczyna przygniatać moje. Na
początku jestem oszołomiona do tego stopnia, że nie potrafię robić nic innego
niż szybciej oddychać. Ciepło jego ciała i bliskość przytłacza mnie. Udaję mi
się odnaleźć jego wzrok. W tych czekoladowych tęczówkach jeszcze nigdy
wcześniej nie widziałam takiego pożądani. Zaczynam drżeć kiedy kciukiem
przejeżdża po mojej dolnej wardze. – Więc o to ci chodziło? Wiesz, że moi
rodzice są w domu? Wystarczy, że zacznę krzyczeć.
-Ciiii.
– Kładzie palec wskazujący na moich ustach, a ja zaczynam drżeć jeszcze
bardziej, na dodatek dołącza do tego moje miotające się serce. – Lepiej
pójdziemy już spać. – szepcze. Po chwili ogarnia mnie przenikliwe zimno
wywołane tym, że jego ciało na chwilę odsunęło się od mojego. Nadal
roztrzęsiona kładę się na boku. Po chwili czuję niepewne ręce Malika w
zagłębieniu mojej talii. Nie potrafię się powstrzymać i splatam jego palce ze
swoimi. Na szczęście na drugi dzień będę miała wymówkę, że po prostu byłam
pijana.
+++
-Mamo!
Pierwsza gwiazdka już jest. – Krzyczy mój brat, który co roku przez parę godzin
siedzi przy oknie. Nie chodzi o to, że ma w tym frajdę. Jest największym
głodomorem w domu i nienawidzi tej tradycji, ale upór moich rodziców sprawił,
że jako tako zaczął ją szanować.
Wzdycham
głęboko i idę do kuchni. Przez parę najbliższych minut pomagam mamie przenieść
wszystkie potrawy do jadalni. Przy stole już czeka Milo, a po chwili obok niego
pojawia się tata. Choć nie jestem wielką fanką tego typu rodzinnych kolacji to
w Wigilię lubię czasami odejść od ustalonych przeze mnie zasad. W ten jeden
magiczny dzień wszyscy jesteśmy spokojni. Rodzice nie biegną do pracy, a my nie
musimy odrabiać lekcji. Wszystko jest beztroskie, a ludzie wokół uśmiechnięci.
Wszystko wygląda jak żywcem wzięte z filmu, ale taka jest rzeczywistość.
W końcu
bierzemy się za jedzeniem. Nie jestem wielką fanką takich kolacji, ale i tak
próbuję wszystkiego. Tak powinno być zawsze. Na szczęście rodzice
nie pytają mnie o plany na przyszłość, wiem, że dziś dadzą z tym spokój.
Rozmawiamy na wszystkie bezpieczne tematy oraz opowiadamy sobie kawały. Właśnie
dlatego tak bardzo uwielbiam ten dzień.
Po paru
godzinach przychodzi czas na rozpakowywanie prezentów. Jak pierwszy dopada się
do nich Milo. Rodzice nie karcą go za to. Dziś wyjątkowo na jego szalone
zachowanie reagują z uśmiechem.
Okazuję
się, że dostałam srebrną bransoletkę z zawieszką w kształcie choinki oraz
książkę pod tytułem „Igrzyska Śmierci” – ciekawe kiedy dam radę ją przeczytać. Od
kiedy Zayn odwiedza mnie codziennie nie mam na takie rzeczy czasu.
W
pewnym momencie wszyscy słyszymy dzwonek. Spoglądamy na siebie zdziwieni,
ponieważ nikogo nie zapraszaliśmy. Wcześniej zdecydowaliśmy, że te święta
spędzimy sami. Mama wzdycha i idzie otworzyć drzwi. Chyba już od samego
początku miałam jakieś głupie przeczucia. Kiedy w drzwiach staję sam pan Malik
mam wrażenie, że za chwilę dostane zawału. Na początku mam ochotę spiorunować
go wzrokiem, ale dosłownie zamieram kiedy w moją stronę posyła uśmiech, który
rozjaśnia jego czekoladowe oczy. Czy już wspominałam, że uwielbiam czekoladę?
-O ile
się nie mylę to razem braliście udział w występie. – mówi moja mam szeroko
uśmiechając się na zmianę to do mnie to do chłopaka.
-Tak,
mamo. – odpowiadam z zaciśniętymi zębami.
-Co cię
do nas sprowadza młody człowieku? – pyta się mój tata. Od razu widać, że nie
jest zbytnio zadowolony obecnością tego chłopaka. Od razu przypomina mi się jak
cały czas wspominał to, że nasz pocałunek był za bardzo namiętny.
-Jestem
muzułmaninem dlatego w moim domu nie obchodzi się Świąt Bożego Narodzenia.
Chciałem zobaczyć jak to jest. Mam nadzieję, że to państwu nie przeszkadza,
jeśli tak to proszę śmiało to przyznać. Zostawię was w spokoju.
Dopiero
teraz zauważam, że mój brat w końcu oderwał się od swojej nowej gry i z
diabelskim uśmiechem mierzy Zayna wzrokiem. Niewątpliwie pamięta go. Modlę się
tylko, aby czasami nie zapomniał o tym, że za milczenie dostał pieniądze.
-Oczywiście,
że nie mamy nic przeciwko. – Mojemu tacie od razu poprawia się humor. Jest
bardzo religijny i ma nadzieję, że uda mu się kogoś „nawrócić” na swoją wiarę.
Malik jest idealny do tego. To zadziwiające, że w przeciągu zaledwie paru minut
zdążył zapomnieć o wszystkich uprzedzeniach, które do niego żywił.
-Proszę,
usiąść. Za chwilę odgrzeję parę potraw.
-W
naszej religii jest tak tradycja, że na stole Wigilijnym pojawia się dwanaście
potraw, ponieważ właśnie tylu było apostołów. Nie ważne czy coś lubisz, czy też
nie musisz wszystkiego spróbować.
-Naprawdę
doceniam pana starania, ale podstawowe rzeczy wiem. Tak samo jak to, że zawsze
przyszykowany jest jeden dodatkowy talerz.
Prędzej
spodziewałabym się tego, że wybuchnie, albo powie coś niemiłego. Zamiast tego
mój ojciec uśmiecha się do chłopaka i siada obok niego przy stolę. Musze
słyszeć każde wypowiedziane przez nich słowo, dlatego przyłączam się do nich.
Pech chciał, że jedyne wolne miejsce było dokładnie naprzeciwko Zayna.
Zauważam, że z zawrotną szybkością spogląda na mnie uśmiecha się i znów uważnie
przysłuchuję się mojemu ojcu, który nadal tłumaczy mu wszystkie symbole i
tradycje związane z Bożym Narodzeniem. Patrzę na chłopaka zdziwiona. Nigdy w
życiu nie widziałam go w takiej grzecznej wersji. Najwyraźniej jest naprawdę
dobrym aktorem. Widząc to jak patrzy na mojego ojca i kiwa potwierdzająco głową
chcę mi się śmiać. Nie mogę uwierzyć, że to ten sam Zayn. Po chwili nasuwa mi
się kolejne pytanie. Jaki był prawdziwy cel jego wizyty tutaj. Skoro nie
wiadomo po co chciał poznać moją rodzinę to mógł się tu zjawić w jakikolwiek
inny dzień, tyle tylko, że wtedy nie miał by dobrej wymówki. Pewnie jeśli
później zapytam o to prosto z mostu to i tak nie otrzymam odpowiedzi. Wzdycham
głęboko i słyszę, że mój ojciec zszedł na bardziej prywatny temat.
-Masz
rodzeństwo?
-Tak.
Dwie młodsze siostry. – odpowiada.
-Czym
zajmują się twoi rodzice?
-Mama
jest pielęgniarką.
-A twój
ojciec?
-Tato!
Czy nie uważasz, że to zbyt prywatne pytania i niegrzecznie być tak
nachalnym? – Nie wytrzymuję i w miarę spokojnie staram mu się przekazać to co
myślę.
-Nic
się nie stało, to żadna tajemnica. Moi rodzice się rozwiedli. Nie widziałem go
przez długi czas. Po prostu był złym materiałem na ojca.
-Przykro
mi. – odzywa się mój tata. Widzę, że dopiero teraz pożałował tego, że w ogóle
zdecydował się zadać te pytania. Naprawdę zaczęło denerwować mnie to w jaki
sposób się zachowuję. Tak jakby żywcem wyszedł z jakiegoś głupiego filmu
amerykańskiego i był ojcem nastolatki, która pierwszy raz do domu
przyprowadziła chłopaka. Tyle tylko, że Zayn nie jest moim chłopakiem i sam
tutaj przyszedł – nieproszony. Sądząc po tym, że na własne oczy widział nasz
występ mógł jednak mieć takie podejrzenia.
-Już
jestem. Koniecznie musisz wszystkiego spróbować. U nas jest taka tradycja. –
odzywa się moja mama, która chyba pała do niego większym entuzjazmem.
-Mamo,
on wie. – Przewracam oczami poirytowana. Jeśli jeszcze raz usłyszę słowo „tradycja”
to chyba za chwilę wyjdę z siebie.
-O to
znakomicie. Musisz szczerze powiedzieć czy wszystko jest dobre. Mój mąż i
Anastazja nie mają śmiałości powiedzieć mi prawdy, a Milo zje wszystko i
czasami mam wrażenie, że w ogóle nie ma kubków smakowych. – W tej chwili mam
naprawdę ochotę ją uściskać.
Zayn
próbuje pierwszej potrawy, a w pomieszczeniu zapada cisza. Wszyscy w
oczekiwaniu na jego werdykt siedzą jak na szpilkach. Nawet mi udzieliła się ta
atmosfera.
-To
jest niesamowite. – mówi. Widząc zachwyt w jego oczach mam wrażenie, że nie kłamie, ale sądząc po tym
jak dobrze potrafi udawać grzecznego chłopaka, to trochę słabo wypada. – Jest
pani lepszą kucharką od mojej mamy, a to jest wielki komplement. Tylko proszę
jej tego nie mówić. Nie chcę jej robić przykrości. – Moja mama wzdycha, a ja
już wiem, że myśli o tym jaki ten Zayn jest słodki i troskliwy.
+++
Po
jakiejś godzinie zaczynam się rozluźniać. Przyzwyczaiłam się już do tego, że
Malik siedzi u mnie w salonie, w towarzystwie mojej rodziny. Tata zaczyna
opowiadać kawały, które o dziwą są nawet śmieszne. Co chwila spoglądam na
Zayna, który odwzajemnia moje spojrzenie, Zawsze trwa to jedynie parę sekund,
bo nie możemy pozwolić na to, aby ktokolwiek to zauważył. W końcu po jednym z
takich spojrzeń oznajmia, że już późno i musi wracać do domu.
-Odprowadzę
go. – oznajmiam.
Rodzice
uśmiechają się szeroko i żegnają z nim mówiąc, że koniecznie jeszcze musi do
nas wpaść. Widząc to ze zdziwienia robię wielkie oczy. Wiem, że słyną oni z
tego, że są dla wszystkich bardzo mili, ale jeszcze nigdy nie widziałam, aby
dla osób kompletnie im nieznanym byli tacy wylewni.
Zamykam
za sobą drzwi i odwracam się od razu wpadając na Zayna, który po chwili
przygważdża mnie do drzwi.
-Co ty
robisz? – szepcze.
-Myślisz,
że to dla mnie takie proste?
-Co?
Udawanie grzecznego chłopczyka?
-Nie to
nie było takie złe. Nie mogłem wytrzymać siedząc z tobą w jednym pomieszczeniu
nie mogąc cię dotknąć.
-Wiesz,
że zachowujesz się jak psychol?
-Aż za
bardzo. – Uśmiecha się, a ja bardziej niż kiedykolwiek cieszę się, że tak mocno
przytwierdza mnie do drzwi, bo w innym wypadku wątpię, czy ustałabym na nogach.
– Wiesz, że stoimy pod jemiołą? – pyta. Wystraszona spoglądam w górę.
-Przecież
wcześniej jej tu nie było. – stwierdzam zdziwiona.
-Ja ją
tu przywiesiłem. – Wydaję się być z siebie zadowolony.
-Zaplanowałeś
wszystko?
-Dokładnie.
-Po co
odstawisz tą całą szopkę?
-Udział
w jednym ze spektakli zdecydowanie mi wystarczy.
-Dobrze
wiesz o co mi chodzi. Po co tutaj przyszedłeś?
-Przecież
co chwilę tu jestem.
-Nie
sądzisz, że jest zasadnicza różnica jest w tym przez jaki otwór wchodzisz do
środka? Weź mi się tu Malik nie wymiguj od odpowiedzi.
-Dowiesz
się w swoim czasie. – szepcze i zanim zacznę na niego krzyczeć swoimi
rozgrzanymi wargami czule dotyka mój policzek, który dosłownie po sekundzie
staję się cały czerwony. Potem zostawia mnie samą. Odchodzi, a ja jeszcze przez
parę minut marznę na mrozie patrząc za jego znikającą w oddali sylwetką.
~*~
Hej, hej, hej!
Nie wiem co się ze mną dzieje, ale ten rozdział wyjątkowo podoba mi się ;D
Chyba najważniejsza informacja.
Na moim nowym blogu pojawił się pierwsz rozdział. Mam nadzieje, że wpadniecie :)
Zapraszam również na mojego TUMBLRA
To do następnej.
PS: Proszę nie zadawajcie mi pytań pod postami kiedy następny rozdział, bo i tak nie odpowiem. Jeśli już ktoś tak strasznie nie może się doczekać to niech wbija na mojego aska, gdzie zawsze znajdzie się taka osoba, która o to zapyta. Proszę też patrzeć na poprzednie pytania. bo być może już komuś podałam kiedy będzie next. Wtedy nie pytajcie o to samo.
cudowny <3 nareszcie dodałaś kolejny już nie mogłam się doczekać ! Kocham to opowiadanie bvfhbvhdjfdjvdhjfghjdbh *-*
OdpowiedzUsuń+ myślałam że na końcu ją pocałuję albo coś..
Rany kocham ten blog! I nie moge doczekać się chwili w którym oni oby dwoje przyznają że są w sobie zakochani! *.*
OdpowiedzUsuńAaaaaaa zajebiozaaaaaa kurwa już niemoge sie doczekać nn !!!!!!!
OdpowiedzUsuńjejku to jest cudowne *-* i jeszcze ta końcówka i ta jemioła aa !! szkoda że pocałował ja tylko w policzek :( :DDD czekam na kolejny rozdział :D
OdpowiedzUsuńAaaaaaa zajebioza już niemoge sie doczekać nn!!!!!
OdpowiedzUsuńWow, o Jezu, Super, Genialne, Zajebiste i właśnie zdałam sobie sprawę, że to co napisałam przed chwilą nie ma sensu.
OdpowiedzUsuńSuper rozdział, a zwłaszcza ta końcówka <3. Czekam na nn
Jane <3
Genialny rozdział! Nie spodziewałam się tego, że przyjdzie do nich do domu. Było pewne, że coś się wydarzy, ale nie sądziłam, że od tak sobie wejdzie drzwiami. Jeszcze raz to powtórzę. Genialny rozdział! Czekam nn.
OdpowiedzUsuńSuper ! ;)
OdpowiedzUsuńWooooow. Kocham twoje opowiadanie . Moge je czytac w nieskończoność a i tak mi się nie znudzi. Czekam na kolejny rozdzial
OdpowiedzUsuń*.* Świetny rozdział! Nie wierzę, że Malik do niej przyszedł... I jeszcze ta szopka z rodzicami... ważne, że go zaakceptowali c'nie? Postarał się to fakt. Nawet jemiołę zawiesił *O* Uwielbiam go w tym wydaniu! Weny ~♥
OdpowiedzUsuńSuper ! <3
OdpowiedzUsuńRozdział cudnyy :***. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału :D. Weny życzę <3
OdpowiedzUsuńBoże. Rozdział genialny. :) nie moge się doczekać następnego. ;*
OdpowiedzUsuńJest cudowny, szkoda że krótki, ale jak czyta się takie świetne opowiadanie to robi się to bez ograniczeń xD Nie mogę się doczekać nexta, ale nie pytam bo może się jeszcze na mnie obrazisz... Kocham Cię, Twoje opowiadanie i... pisz dalej, please!
OdpowiedzUsuńNiesamowity! <3 Nie wiem, jak oni jeszcze wytrzymują i się na siebie nie rzucili. Zayn zaczyna tracić kontrolę nad swoimi uczuciami ale Ana też już inaczej do niego podchodzi. Mam nadzieje, że zbliżą się do siebie jeszcze bardziej. Pozdrawiam xoxo
OdpowiedzUsuńo matkooo. <3 jeeeejku Zayn taaaaki słooodki. <3 a rozdział taki dgnsndr <3 brakuje mi słów po prostu. :) jesteś genialna. <3
OdpowiedzUsuńPiękny rozdział. Nie spodziewałabym się akurat tego. Czy on cos kombinuje czy zakochał się w niej? O matko next:-)
OdpowiedzUsuńjejcia Malik, nie mozesz po prostu pocałować ją w USTA ? serio, te kilka centymetrów nie zbawią Cię :p
OdpowiedzUsuńfajnie że sie psytał ją o Gabi. i że mu powiedziała. teraz wie o niej zdecydowanie więcej. oby przestał sie z nią trzymać
szkoda że Anastazja ma tak mało kolegów/koleżanek przez suke, ale ma nowych znajomych, znacznie fajniejszych i wierniejszych, to i lepiej :)
cudowny rozdział. wielki plus za odwage Malik ! ;)
Klaudia CItyLondon
Uwielbiam :D
OdpowiedzUsuńOMG! Ty jesteś boska. A Malik poważnie chyba skitował xD "wiesz, że stoimy pod jemiołą?"
OdpowiedzUsuńNajbardziej podobał mi się moment w jej sypialni < 3 Tak słodko, że aż awww!
Nie mam bladego pojęcia co dalej napisać. Jestem za bardzo podekscytowana.
Fiddy xox (dawna Nicka ;*)
jeeeej to także jeden z moich ulubionych rozdziałów ;) zrobiło się tak miło ;) ciekawa jestem co dalej!!!!
OdpowiedzUsuńKocham ten rozdział hsgabdjwnsjsj *-* Ciebie też kocham. Kocham wszystkich! *-* Jak te ferie działają na ludzi hahaha
OdpowiedzUsuńZaciekawilo mnie to " Dowiesz się w swoim czasie" wooha ale tajemniczo! :D
Niesamowity! Jak zawsze, chyba jestem od tego opowiadania uzależniona bo codziennie wchodzę i patrzę czy jest nowy rozdział xd Czekam na next, już się nie mogę doczekać ;D
OdpowiedzUsuńcudowny..jak zawze zresztą ;) nie mogę doczekać się kolejnego ;] Pozdrawiam, Daria <3
OdpowiedzUsuńBędę się streszczać bo boli mnie głowa a nie chcę zostawiać komentowania na jutro. Zayn zrobił się bardzo odważny, przyszedł nieproszony do jej domu i to w wigilię, został przyjęty jak należy, ale dziwi mnie dlaczego to zrobił? Dowiemy się pewnie w swoim czasie. Do następnego!
OdpowiedzUsuńNIESAMOWITE <3
OdpowiedzUsuńWOW! To chyba jedyne słowo, które może wyrazić jak bardzo podobał mi się ten rozdział. Jesteś na prawdę genialna! Już nie mogę doczekać się następnego :).
OdpowiedzUsuńPierwsza ! Rozdział suuuper ! Uwielbiam tego bloga a najbardziej jak Zayn i Ana są razem ! Awww *.* no nic xD Do następnego ! :3
OdpowiedzUsuńboże ! *.*
OdpowiedzUsuńtaki cudowny <3
aż mi słów brakuje ;D
naprawdę !
jenyy ale akcja z tym Malikiem hahaha xd przychodzi sobie do JEJ domu, gada z JEJ rodzicami na lajcie , aa ta jemioła hahaha <3
uwielbiam to opowiadanie a Ciebie po prostu kocham ;** <3
mam nadzieje że kolejny rozdział pojawi się jak najszybciej bo nie mam co robić w ferie ;D
<33
Jeju jeju jej! Kocham to opowiadanie *.* Definitywnie jest na mojej liście TOP 3 najlepszych!! Niecierpliwie czekam na nn <33
OdpowiedzUsuńPs.: Taken jest niesamowite :D
Cudowny rozdział. Czekam na kolejny z niecierpliwością <3 ~@heroineNialler
OdpowiedzUsuńmatko skomentuje jako pierwsza , czuje się zaszczycona . Rozdział genialny aż mi się udzieliła atmosfera świąt
OdpowiedzUsuńStandardowo nie rozumiem zachowania Zayn'a. Chyba zacznę się do tego przyzwyczajać. Fajnie, ze Ana otworzyła się przed Malikiem, ale aż starach myśleć, czy tego nie wykorzysta. Mimo wszystko mam mieszane uczucia co do niego.
OdpowiedzUsuńCały rozdział świetny oczywiście. Czekam na następny :*
Genialny! Nawet nie wiesz jak nie mogłam się na niego doczekać. No i wreszcie się pojawił :D Coś mi się wydaje, że coraz rzadziej dodajesz rozdziały :(
OdpowiedzUsuńZdziwiło mnie, że Zayn tak po prostu pojawił na wigilii, to chyba oznacza, że ma jakieś poważne plany wobec Anastazji co? oby :D Już nie moge się doczekać następnego rozdziału! :)
Czytam 28 blogów, w tym Twój. Szczerze mówiąc, ten kocham najbardziej.. Chcę więcej więc błagam nie każ mi czekać miesiąca..
OdpowiedzUsuńAAAAA! Zajebiaszczy ! Big Love ♥ Czekam na nexta *.*
OdpowiedzUsuńCudowne opowiadanie . Ale masz talent dziewczyno !!!!
OdpowiedzUsuńŚwietny:P
OdpowiedzUsuńCzekam na nn.
Zgadzam sie rozdział niesamowity te zaskoczenie Zayna - Bosko Bosko Bosko, mam do cb prośbę, a mianowicie dodaj następny jak najszybciej, codziennie po parę razy wchodziłam aby zobaczyć czy jest nowy rozdział a na mojej twarzy zagoszczą uśmiechy kiedy będą były i są, wszakże pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńx.o.x.o.
Wow! Świetny rozdział! Nie mogę się doczekać co będzie dalej, xx
OdpowiedzUsuńAwrrrr! *__*
OdpowiedzUsuńTen rozdział jest chyba moim ulubionym dotychczas..
Zayn jest tu taaaki uroczy i tajemniczy.. ahh :>
Ciekawe czy teraz ich znajomość się trochę zmieni i staną się sobie bliżsi.? Oby! *-*
U w i e l b i a m !! ♡♡
Całuję xx
@blue_eyes_9
Cudne czekam na next
OdpowiedzUsuńCudowne. !! ;** Czekam na nexta :)
OdpowiedzUsuńTen rozdział jest taki świetny, że nawet nie wiem jak go skomentować ;D
OdpowiedzUsuńŚwietny ! *-*
OdpowiedzUsuńświetny :D
OdpowiedzUsuńojejj jakie to kochane że on przyszedł <3 mi też się bardzo bardzo podoba ten rozdział, ale za takie zakończenie i trzymanie w niepewności to Cie nie na wi dze !
OdpowiedzUsuń...
dobra i tak Cie kocham <3
do następnego ;)
45 komentarzy w dwa dni... WOW! : o
OdpowiedzUsuńChciałabym Ci napisać taki dłuuugi komentarz, ale brak słów... To co piszesz, jest po prostu genialne! :) Każdy rozdział jest jakby wyrwany z jakiegoś popularnego bestseller'a, który mogłabym czytać non stop :D
Miałam banana na twarzy praktycznie przez cały czas, kiedy czytałam tą notkę - magia jednym słowem! Zayn, Boże czemu na tym cholernym końcu zadowoliłeś się tylko buziakiem w policzek? WHY?! :( xd
Mam nadzieję, że jeszcze trochę rozdziałów na tego bloga napiszesz, bo jest niesamowity. <3
Rozdział świetny. Zayn przyszedł poznać rodziców Nasti? O co mu chodzi? Ale cieszę się, że nie odpuścił sobie spotkań z Anastazją. Fajnie by było jakby zostali parą. Czekam na nexta i weny życzę :)
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuńSuper rozdział. Czekam na kolejny
OdpowiedzUsuńCzytam nadal słońce twojego bloga, tylko nie miałam czasu skomentować..
OdpowiedzUsuńWiele się u mnie dzieje .. Jak widać zamiana blogów u mnie nastąpiła i stary zostanie usunięty a teraz zajmuję się nowym.
Co do twojego rozdziału i wgl rozdziałów.
Ach zawsze się w nich coś dzieje.
Raz jest radośnie a raz Zayn przyprawia mnie o takie nerwy, że bez zastanowienia bym mu przywaliła. Dziewczyna chyb się bardziej rozkręca? Widać zmiany w jej charakterze. Wystarczy porównać sobie pierwsze działy z tymi :)
Pozdrawiam cię i życzę weny.
Byłoby mi miło gdybyś wpadła :)
http://remeber-who-you-are.blogspot.com/
Daalej ! Chcę nexta , kocham tego bloga. Cudowny <3 Myślałam że się pocałują pod tą jemiołą . A tu proszę, tajemniczy Zayn robi się jeszcze bardziej tajemniczy . Pisz dalej .<3 :)
OdpowiedzUsuńWspaniały rozdział ! :-) Ale nie wiedziłam, że Zayn jest muzumaninem :-) Ale mniejsza z tym bardzo mega super ! :* Oczywiścice czekam z niecierpliwieniem na każdy Twój kolejny rodział ! :-) Twojego bloga odwiedzam regularnie pare razy dnia zajrzecz czy nie ma coś nowego--- bardzo mi sie podoba :* Pierwszy raz komentuję, ale jestem z Tobą od samego początku <3333 Podziwiam Ciebie i Twój nieziemski talent ! <33 Pozdrawiam Cię :-) Mam nadzieję, ze nie długo będziesz miała sprawny komputer i napiszesz kolejny dział ! <333 Bo przczytałam na Twoim ask'u, ze masz zepsuty :-) Jeszcze raz powtarzam MEGA SUPER HISTORJA <3333333333333
OdpowiedzUsuńPisze komentarz ze spóźnieniem, ponieważ mnie nie było, ale i tak go napiszę, bo na takim świetnym blogu trzeba. :3
OdpowiedzUsuńSuper, świetny, boski, niesamowity, genialny, wspaniały rozdział! <3
Nie spodziewałam się, że Zayn może przyjść do nich na święta.
Z niecierpliwością czekam na następny rozdział. <3
Zaskakujące. :)
OdpowiedzUsuń